POWRÓT

Mamry, Śniardwy… na rozgrzewkę!

Zaczęło się! Przepłynąłem dwa jeziora Mamry oraz Śniardwy, które zaliczane są do korony polskich jezior. Ten „challenge” spędzał mi sen z powiek już dłuższy czas. Czy dam radę, jak się do niego przygotować, jak zorganizować projekt. Świetnie, że to wyzwanie podjęły dziewczyny Ola Bednarek i Hania Bakuniak, dwie długodystansowe pływaczki z którymi pływam również w lodowatej wodzie.

Na początek jezioro Mamry i 7300 metrów. Zadanie pozornie łatwe – wystarczy złapać rytm i cisnąć do brzegu… proste… pozory jednak mylą. Silny wiatr, fala zrobiły swoje. Trudno było utrzymać tempo i stały rytm pomimo tego, że byłem gotowy na mocne pływanie natura „ustawiła mnie w szeregu”. Po przepłynięciu padłem na twarz i gryzłem piach. Jednocześnie pojawiło się pytanie i strach co będzie na jeziorze Śniardwy… gdzie dystans zdecydowanie dłuższy… na szczęście były dziewczyny, które mnie motywowały i psychicznie wspierały. Na szczęście był również dzień przerwy, dzięki któremu odpowiednio się zregenerowałem.

W dniu próby, ustaliliśmy. Dziewczyny płyną pierwsze a ja wracam ich trasą. Całe szczęście – mój anioł stróż czuwa! Załamanie pogody, problemy z nawigacją to czekało na dziewczyny podczas przeprawy. Pokonały one 18,5 kilometra w tempie 3,0 km na godzinę. Ach ta młodość!

Moja zmiana. Jezioro się uspokoiło. W dobrym rytmie płynę szybko, w głowie lecę. Mam dużo czasu, żeby przemyśleć wszystko, pogadać ze sobą. Co jakiś czas ściana ale do przebicia. Dystans pokonywałem spokojnie bez szarpania ale ze spadkiem tempa, gdzieś w okolicy 3/4 dystansu. Zdałem sobie sprawę co mówili moi trenerzy gdzieś około 14 km. A mówili, żebym wdrożył większe objętości w treningu przed podjęciem tak długiego dystansu. Oczywiście zgadzałem się z nimi ale… gdzieś ta wiedza ulatywała podczas treningów i dostałem lekcję – z marszu mogę przepłynąć 3 km a nie 17 km. Ale nie poddałem się! czujna „łódka” zmobilizowała mnie do przepłynięcia całości planowanego dystansu. Jestem z tego bardzo dumny.

Przeprawę zrobiliśmy w składzie Hania Bakuniak, Ola Bednarek – pływaczki, które przygotowują się do przepłynięcia kanału Catalina (sierpień 2018r.) w ramach projektu „Przełomowy 2018”, Piotr Biankowski – pływak ekstremalny czyli ja, sternik Robert i Marcin Bednarek, który dzielnie i profesjonalnie nas asekurował.

Bądź na bieżąco – odwiedź moją oficjalną stronę na facebooku: Piotr Biankowski Winter Swimmer oraz profil Piotr Biankowski

Zdjęcia dzięki uprzejmości „Przełomowy 2018”

Rejestr trasy:

 

PIOTR BIANKOWSKI

„Ice Mile” (czyli przepłynięcie mili w wodzie o temperaturze 1,2 stopnia Celsjusza w 27 minut) to sukces właśnie tych wszystkich najlepszych ludzi, których spotkałem i którymi się otaczam. Są to rodzina, przyjaciele, trenerzy, znajomi... Każdy z nich dał mi siłę, odwagę, pewność tzw. Odwzajemniona motywacja, zarówno oni, jak i ja, otrzymaliśmy to, czego oczekiwaliśmy, czyli sukces...”